Drukuj

Babcia z nostalgią zaczęła od tego, że na samym początku napełniano wodą beczkę, aby sprawdzić, czy nie cieknie. Następnie dzieżę, do której krojono kapustę oraz beczkę szorowano szczotką i myto gorącą wodą. Później obierano kapustę z brudnych i uszkodzonych liści. Rozkrawano główki na pół, usuwano tzw. głąby i drobno krojono. Kiedy pierwsza porcja kapusty była już gotowa, na dno dębowej beczki wkładano świeży koperek, jabłko i kromkę własnoręcznie pieczonego chleba, a później warstwami dodawano kapustę, tartą marchewkę, nasiona koperku i sól. Po każdej warstwie warzywa ubijano czystymi nogami, aż wytworzy się sok. Czynność tę powtarzano, dopóki nie napełniono całej beczki. Po kilku dniach, gdy było widać, że kapusta zakisa, brano zaostrzony kij i dziurawiono kapustę, aby wyszła z niej gorycz. Beczka musiała stać tydzień w ciepłym miejscu – najlepiej przy piecu, bo wyższa temperatura sprzyjała procesowi kiśnięcia. Później przenoszono naczynie do zimnego pomieszczenia i jeszcze raz ugniatano. Na koniec przykrywano lnianą ściereczką, nakrywano drewnianą pokrywką i przyciskano ciężarkiem, np. kamieniem. Z czasem do krojenia kapusty zaczęto używać szatkownicy, a do ubijania - drewnianego narzędzia, zwanego ubijakiem.

Kiszenie odbywało się zawsze na zakończenie prac polowych i było niejednokrotnie pretekstem do spotkań sąsiadów. Przy pracy rozmawiano, śpiewano różne przyśpiewki, a na zakończenie nawet tańczono. Wieść gminna głosiła, że dziewczyna, która zostanie wybrana przez mężczyzn do ugniatania kapusty, wyjdzie wkrótce za mąż i będzie dobrą gospodynią.

Z opowieści babci dowiedziałam się więc, że przygotowanie kapusty na zimę wymagało nie tylko wiele pracy, ale też serca. Poza tym poznałam dwa przysłowia: „Lepsza swoja kapusta niźli cudza gęś tłusta” oraz „Póki kapusta w kłodzie, bieda nie dobodzie”. Wzięłam się więc do pracy i solidnie pomagałam w tegorocznym kwaszeniu kapusty w moim domu. Później, zaciekawiona tematem, przeczytałam w necie, że w taki sposób przygotowane warzywo jest prawdziwą bombą witaminową, źródłem witamin z grupy B, witamin C i K oraz potasu, wapnia, żelaza i błonnika, wzmacnia odporność organizmu. Do tej pory zastanawia mnie mądrość mojej babci i jej sąsiadów – skąd wiedzieli, że trzeba na zimę zakisić kapustę, żeby nie chorować?

Katarzyna Jamiołkowska kl. Vb
Zespół Szkół w Sokołach
Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza
opiekun Dorota Brzozowska
I miejsce w Konkursie Literackim „Wśród szumu drzew historia się zaczyna…” Fundacji „Larus” z Krzyżewa