29 Maj 2017    |    Imieniny: Magdalena, Teodozja, Maria

Urząd Gminy Sokoły

ul. Rynek Mickiewicza 10
18-218 Sokoły
tel.: (86) 476-30-10
fax.: (86) 476-30-12
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.
Godziny pracy Urzędu
7:30 - 15:30
Nr konta: 90 8766 0005 0000 0824 2000 0010
Jesteś tutaj: HomeTradycja regionuZwyczaje„Wśród szumu drzew historia się zaczyna…” Kiszenie kapusty

„Wśród szumu drzew historia się zaczyna…” Kiszenie kapusty

Moja opowieść zaczęła się pewnego jesiennego popołudnia, kiedy poszłam z babcią do ogródka, aby zebrać kapustę. Ciężkie, zbite głowy ledwie zapakowałyśmy do skrzyni. Nie było żadnej szansy, abyśmy przyniosły je same do domu. Poprosiłam więc o pomoc braci. Chętnie się zgodzili i dzięki temu mogłyśmy szybciej zacząć obierać warzywo.

Nagle pomyślałam, że wspólna praca, to bardzo dobry moment na wspomnienia. Spytałam więc, czy babcia opowie mi, jak kiedyś kiszono kapustę. Usłyszałam ciekawy opis tej, niby prostej, czynności.

Babcia z nostalgią zaczęła od tego, że na samym początku napełniano wodą beczkę, aby sprawdzić, czy nie cieknie. Następnie dzieżę, do której krojono kapustę oraz beczkę szorowano szczotką i myto gorącą wodą. Później obierano kapustę z brudnych i uszkodzonych liści. Rozkrawano główki na pół, usuwano tzw. głąby i drobno krojono. Kiedy pierwsza porcja kapusty była już gotowa, na dno dębowej beczki wkładano świeży koperek, jabłko i kromkę własnoręcznie pieczonego chleba, a później warstwami dodawano kapustę, tartą marchewkę, nasiona koperku i sól. Po każdej warstwie warzywa ubijano czystymi nogami, aż wytworzy się sok. Czynność tę powtarzano, dopóki nie napełniono całej beczki. Po kilku dniach, gdy było widać, że kapusta zakisa, brano zaostrzony kij i dziurawiono kapustę, aby wyszła z niej gorycz. Beczka musiała stać tydzień w ciepłym miejscu – najlepiej przy piecu, bo wyższa temperatura sprzyjała procesowi kiśnięcia. Później przenoszono naczynie do zimnego pomieszczenia i jeszcze raz ugniatano. Na koniec przykrywano lnianą ściereczką, nakrywano drewnianą pokrywką i przyciskano ciężarkiem, np. kamieniem. Z czasem do krojenia kapusty zaczęto używać szatkownicy, a do ubijania - drewnianego narzędzia, zwanego ubijakiem.

Kiszenie odbywało się zawsze na zakończenie prac polowych i było niejednokrotnie pretekstem do spotkań sąsiadów. Przy pracy rozmawiano, śpiewano różne przyśpiewki, a na zakończenie nawet tańczono. Wieść gminna głosiła, że dziewczyna, która zostanie wybrana przez mężczyzn do ugniatania kapusty, wyjdzie wkrótce za mąż i będzie dobrą gospodynią.

Z opowieści babci dowiedziałam się więc, że przygotowanie kapusty na zimę wymagało nie tylko wiele pracy, ale też serca. Poza tym poznałam dwa przysłowia: „Lepsza swoja kapusta niźli cudza gęś tłusta” oraz „Póki kapusta w kłodzie, bieda nie dobodzie”. Wzięłam się więc do pracy i solidnie pomagałam w tegorocznym kwaszeniu kapusty w moim domu. Później, zaciekawiona tematem, przeczytałam w necie, że w taki sposób przygotowane warzywo jest prawdziwą bombą witaminową, źródłem witamin z grupy B, witamin C i K oraz potasu, wapnia, żelaza i błonnika, wzmacnia odporność organizmu. Do tej pory zastanawia mnie mądrość mojej babci i jej sąsiadów – skąd wiedzieli, że trzeba na zimę zakisić kapustę, żeby nie chorować?

Katarzyna Jamiołkowska kl. Vb
Zespół Szkół w Sokołach
Szkoła Podstawowa im. Adama Mickiewicza
opiekun Dorota Brzozowska
I miejsce w Konkursie Literackim „Wśród szumu drzew historia się zaczyna…” Fundacji „Larus” z Krzyżewa

 

ceidg


logo-ostrzezenie

arr