15 Grudzień 2017    |    Imieniny: Nina, Celina, Walerian

Urząd Gminy Sokoły

ul. Rynek Mickiewicza 10
18-218 Sokoły
tel.: (86) 476-30-10
fax.: (86) 476-30-12
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.
Godziny pracy Urzędu
7:30 - 15:30
Nr konta: 90 8766 0005 0000 0824 2000 0010
Jesteś tutaj: HomeTradycja regionuPodania, legendyLegenda o Sokołach

Legenda o Sokołach

Dawno, dawno temu, a może nie tak dawno… Tam, gdzie u wrót bujnego boru spotykają się na zakręcie trzy rzeki: Ślina, Narew i Awissa, jest moja mała podlaska ojczyzna, o której dziejach wam opowiem.  

Na zboczach Narwi stał mały domek, drewniany z wysokim dachem, od którego pachniało sosnową żywicą. Mieszkał tam pewien urodziwy szlachcic o imieniu Michał, herbu Sokół, wraz z ojcem i matką oraz prześliczną siostrą. Odznaczał się on nieprzeciętną urodą, niebieskoszare oczy oraz blond włosy przykuwały uwagę niemal każdej dziewczyny, lecz młodzianowi daleko było do ofert wiejskich swatek, nie w głowie była mu teraz żeniaczka, ale dobro ojczyzny, która była nękana przez okolicznych nieprzyjaciół.

Walczył na róznych frontach, wystarczył okrzyk: „Ojczyzna w potrzebie”, a już wskakiwał na konia i pędził w pełnym rynsztunku ze swoim oddziałem, gotów do walki.

Zdażyło się na jednej z takich wojennych wypraw, że ujrzał  wśród zawieruchy bitewnej galopującą dziewczynę. Najperw się okrutnie zdziwił, a następnie przestraszył, serce mu mocniej zabiło, począł pędzić, aby zatrzymać dziewczynę, ale mu zniknęła w tłumie walczących.

Na polanie, w cieniu drzew ujrzał ją ponownie z bliska, zauroczyła go swą urodą. Przestraszył się, gdyż zmierzała wprost w sam środek zawieruchy bitewnej. Krzyknęła coś głośno i pomknęła na przekór wszystkiemu, jakby sama chciała wygrać walkę. Pędził za nią, z jego czoła spływały krople potu, wymachiwał szablą i nie spuszczał nieznajomej z oczu, w pewnej chwili serce mu zamarło! Był tak blisko niej, a nie mógł jej pomóc, kiedy wróg zaszedł ją od tyłu i zamachnął się mieczem, na szczęście koń się spłoszył i dziewczyna spadła na ziemię. Rycerz podbiegł do niej, wziął ją w ramiona i wyniósł z pola bitwy, okazało się, że dziewczyna nie odniosła poważnych ran, tylko omdlała w trakcie upadku. Jednak musiał wrócić do walki, zostawił tam swoich rycerzy, dlatego ułożył dziewczynę na murawie w cieni drzew, złożył na jej ustach pocałunek i ślubował jej miłość, wierność oraz,  że jej nie opuści i wróci po nią po wygranej bitwie. Dobro ojczyzny bowiem przedkładał bowiem, nad własne. Powierzając z ciężkim sercem ukochaną opiece boskiej, udał się na pole bitewne.

Walki trwały do późnego wieczora, kiedy dotarł do ukochanej, nad dziewczyną unosił się krąg sokołów, wyglądało to tak, jakby ptaki pilnowały jego najdroższego skarbu. Niestety nadal nie dawała oznak życia, młodzieniec wziął ją na ręce i udał się do swojej wsi, gdzie zaniósł ją do kobiety, znającej się na leczeniu. Sokoły zaś odleciały z cichym szumem. Dziewczyna szybko wróciła do zdrowia, przyjęła miłość wybawiciela i pobrali się. Postanowili pobudować swój gród tam, gdzie pojawiły się sokoły, wierząc, że będą się nimi nadal opiekować. Rozrastający się gród zaś nazwali na pamiątkę tamtych wydarzeń Sokoły.

Marta Mościcka

Opiekun: Katarzyna Zdrodowska

 

ceidg


logo-ostrzezenie

kowr-logo

parafiaSokoly